marzec28

Miłość do końca życia ;(

dodano: 28 marca 2010 przez olga1997x


Tego ranka Ania pospiesznie wstała z łóżka z pewnością że zaspała do szkoły. Wzieła pospiesznie grzankę do renki, założyła płaszcz i wybiegła z domu. Na podwóżu padał deszcz- to kolejny pechowy dzień pomyślała 14-letnia dziewczyna. Gdy tak leciała w pewnym momecie dobiła do kogoś wysokiego (przynajmniej  dla niej ponieważ Ania była niskiego wzrostu) Spojrzała niepewnie w góre i zauważyła przystojnego bląd włosego chłopaka. Miał ciemną cerę i duże białe zęmby. Od razu spodobał się Ani. Lecz dziewczyna wiedząc że się spóźni do szkoły przeprsiła chłopaka i chciała pobiec dalej lecz blondyn zatżymał ją i zapytał czy nie wie gdzie znajduje się gimnazjum nr3 w Gdańsku (bo właśnie tam toczy się akcja) Dziewczyna spojrzała w niebieskie oczy chłopaka i postanowiła mu pomóc więc:

-Tak wiem, właśnie tam idę-odpowiedziała

-To wspaniale, jestem tu nowy i nie znam jeszcze dobrze okolicy. Czy mógłbym pójśc z tobą-spytał proszacym głosem dziewczynę.

-No dobrze to chodzmy bo już jesteśmy spóźnieni- powiedziała Ania

A tak wogóle to jestem Łukasz a ty jak masz na imię?

 Ania- odpowiedziła z uśmiechem na twarzy speszona dziewczyna ;d.

Na pierwszej lekcji Anna została wywołana do odpowiedzi i dostała pałę bo nie potrafiła się skupić gdyż cały czas myślała o Łukaszu. Innym razem przejeła by się tą 1 ale teraz miała inną sprawę na głowie. Jak się okazało Łukasz był od niej o rok starszy i chodził do 3 gim. Po lekcjach umówili się w parku bo Łukasz miał wytłumaczyć Ani wyrażenia z matmy ale czy zakochana dziewczyna w obecności tak wspaniałego chłopaka może się skupić.  Ania teraz prawie co dzień spotykała się z Łukaszam jak nie w parku to w kawiarni, na basenie czy w kinie. Dla Ani teraz  liczył się tylko on. Pewnego razu spotkali się w parku i tam Ania nie wytrzymała i powiedziła o wszystkim Łukaszkowi o tym że nie może o nim nie mysleć i że na niczym nie może się skupić, przyznała nawet że jak lukasz tłumaczył jej wyrazenia ona była zajeta myśleniem w ogłokach o nim i nadal nie rozumie Matmy. Ania nie musiała czekać długo Łukasz popatrzył głęboko jej w oczy i wyznał że on także ją kocha, pocałował ją czule i narysował flamastrem na drzewie serce w którym napisał Ania. Odtąd byli nie rozłączni. Chodzili ze sobą wszedzie. Ale nic nie trwa wiecznie. Pewnego dnia po lekcjach Łukasz i Ania wyszli ze szkoły Ania chciała pobiec do parku (był on po drugiej stronie ulicy). Gdy wybiegła na drogę nie zauważyła nadjerzdzającej ciężarówki. Łukasz widząc co się dzieje wpad na jezdnię i z całej siły pchnął Anie na drugą stronę drogi. Niestety ciężarówka nie wychamowała i potraciła chłopaka. Ani na szczęćcie nic się nie stało. Przybiegła do leżącego na droche Łukasza i szybko  z łzami w oczach zadzwoniła po pogotowie. Po pauch minutach lukasz był juz bezpieczny i leżał w szpitalu Ania siedziała przy nim przez cały czas ani na krok go nie odstepowała. Lekarze mówili rodzicom Łukasza że stan chłopaca jest zły i nie obiecywali że Łukasz z tego wyjdzie. Chłopak był czały czas w śpiączce więc Ania ani nie mogła z nim porozmawiać. Po paruch godzinach przyjechała mama Anny do szpitala dopiero niedawno dowiedziała się od dyrektora szkoły co się wydarzyło. Wpadła do sali szpitalnej i zapytała drgającym głosem: -Rany Boskie co się stało gdzie moja córka. Dopiero po paruch sekundach zobaczyła siedzacą i wpatrzoną w Łukasza Anię.

-Ania córciu nic ci nie jest?-Zapytała z łzami w oczch

-Nie nic -odpowiedziała Ania. Dziecko ja wiem że ty to wszystko tak przeżywasz ale musisz pójść do domu zjeść coś, umuć się i przespać.

-Nie odpowiedziała- stanowczo Anna -On mnie teraz potrzebuje. Wtedy z krzesła wstała zapatrzona w syna mama Łukasza.

-Przepraszam że się wtrącam. Jestem Teresa i jestem matką Łukasza.

-Twoja mama ma rację Aniu powinnaś pojechać do domu na jakiś czas- Powiedziała do płaczącej Ani.

- No dobrze ale tylko na chwilę umyje się, zjem coś i przyjade tu a przespać się mogę przy Łukaszu- Rzekła Ania.

No dobrze córciu chodzmy- powiedziała mama Ani. Dochodziła wtedy godzina 22.  Gdy przyjechały do domu Ania jadła zupę wtedy właśnie zadzwoniła Mama Łukasza p.Teresa odeprała Anna:

-Proszę

-Wiataj Aniu powiedziała płaczącym głosem p.Taresa

-Łukasz nie żyje zmarł przed 24.

Ania nie odpowiedziała z ciężkim płaczem pobiegła do parku była wtedy ok.24.30. Teraz  żałowała i to strasznie że nie było jej gdy Łukasz umierał jak on mógł się czuć gdy nie było mnie przy nim w najtrudniejszej chwili jego życia?- myślała, ale czy miała by odwage popatrzeć mu jeszcze raz w oczy przed smiercią przecież to przez nia on teraz nie żyje (czuła się okropni) jak zareaguja na to rodzice Łukasza gdy dowiedzą się że to właśnie przez nią Łukasz zginą? Jakona popatrzy im w oczy? Przecież zabiła ich syna co teraz będzie?-rozmyslała z ciężkim płaczem.

Zaczął padać wielko deszcz. Ania była cała mokra.Siedziała nieruchomo na ławce i była strasznie zziąbnięta lecz to jej nie przeszkadzało. Nie miała teraz oddwagi pojechać do szpitala.( Była jesień Ania ania chodziła już do 3 gim) I kto teraz bedzie jej pomagał w matmie?

I wtedy zauważyła zmywające się serce na drzewie podbiegła do niego i zapłakała z żalem.Serca już nie było ;(.

Ania wruciła do domu przed 2 .

-Córciu gdzie ty byłaś tak się o ciebie  martwiłam dobrze, że ci się nic nie stało.

-Mamo ty już wiesz prawda. Mamo wiesz że to przezemnie Łukasz nieżyje wiesz prawda!

-Nie martw się córciu jakoś to będzie- powiedziała matka. I chciała przytulić Anię. Lecz ona uciekła na schody i z góry zawołała:

-Mamo to przez moją głupotę Łukasz teraz nie żyje!. Weszła do pokoju i zamknęła drzwi na klucz . Mama chciała wejść i prosiła Anię, aby jej otworzyła lecz ona zawołała:

-Nie mamo. Ja chcę byc teraz sama, nie buj się nic sobie nie zrobię. Więc przegrana p.Maria odeszła.

Na komodzie Ani leżała róża którą 2 dni temu dostała od łuksza na urodziny. Ania wstała pospiesznie z łużka i zwaliła różę na ziemie. Wazon w,którym był kwiat rozbił się i skaleczył Ani rękę, a kropla krwiz dłoni Anny spłyneła na lerzącą na ziemi różę. Anna szybko wzieła chusteczkę i zbiegła na dół. Gdy p.Maria zauważyła co się stała wzieła szybko córkę do kuchni i opatrzyła ranę(w końcu była pielęgniarką)

-Co się stało. Dlaczego skaleczyłaś sobie dłoń- spytała

-Nic wielkiego jak Łukasz cierpiał to ja tez mogę- powiedziła. I wyszła na górę. Lecz tym razem p.Maria nie odpuściła i pobiegła za córką.

Ania wtedy odsuneła szuflade z swetrami gdzie po między nimi były zdjęcia z Łukaszem i potargała je z gorzkim placzem. Wtedy do pokoju weszła p.Maria i przeprowadziła z córka powarzną rozmowe, a potem utuliła Anię do sną. Posprzątała zbity wazon i wyżuciła potargane zdjęcie lecz jedno skleiła i schowala do szuflady w kuchni. Ania następnego dnia nie poszła do szkoły bo jutro miał się odbyć popgrzeb. Aż nadszedł dzień ostatniego porzegnania. Gdy p.Maria weszła do pokoju Ani by powiedzieć jej że wychodzą zastała ją płaczacą pod szfą.

-Co się stało?- zapytała.

-Nic. Poprostu mie mam żadnych czarnych ciuchów- powiedziła.- Mamo ja tak bardzo chciałabym ubrać coś innego,coś kolorowego. Łukasy tak bardzo lubiał mój różowy płaszcz Ja go ubiorę!-powiedziała ze złością w głosię.

- I nie obchodzi mnie co ludzie pomyslą...Po prostu go ubiorę !

-No dobrze córciu ubierz już ten różowy płaszcz i się pościesz -Rzekła p.Maria.

Po paru minutach Ania już czekała na dole. Po drodzę wstąpiły jeszcze do kwiaciarni po zamówiony pożegnalny wieniec. Gdy dotarły na cmentarz  rodzina Łukasza juz tam była nawet dziewczyna ze szkoły wredna Jolka przyszła, której Łukasz sie podobał lecz on tylko wierny był Ani. Wkońcu chodzile ze sobą cały rok. W szkole byli przykładną parą nikt jeszcze zklasy Ani z dziewczyn nie chodził z chłopakiem cały rok. Dlatego Ania była  podziwiana przez koleżanki że jeszcze Łukasz jej się nie znudził, ale ona kochało go całym sercem. Rodzice Łukasza poprosili na chwilkę na bok  Anię. Dziewczyna już się domuślała o co chodzi.

- Państwo Kochanowscy ja naprawdę nie chciałam żeby tak się stało.Ja naprawdę wolałabym zginąć, a żeby Łukasz był dziś wśród nas- powiedziała Anna.

-Ale dziecko my ci wieżymy bardzo kochaliśmy naszego syna- I wtedy p.Teresa spojrzała na męża. -Ale też wiedzieliśmy jaka jesteś ważna i jak bardzo Łukasz cię kocha a raczej kochał- ciągneła matka Łukasza.

-Gdyby nie to że wybiegłam tak nagle na drogę to byśmy dziś tu nie stali- mówiła placząc Ania.

Chodzmy już- żekł ojciec Łukasza p.Marek.

Ale Ania czuła w głosie ojca Łykasza nienawiść do niej, wielką nienawiść,ale co ona teraz miałaby zrobić?

Anna rozróżniała się tym różowym płaszczem jak nikt inny. Każdy wzrok był na nią wlepiony, ale ania nie przejmowała się teraz tym. Po pogrzebie Ania jeszcze została chwilę sama przy grobie bo chciała się ostatecznie porzegnać. Potem poszła do samochodu gdzie czekała na nią mama i odjechały. Po tygodniu Anna zaczeła chodzić od szkoły lecz każdego dnia przychodziła pod grób Łukasza. Pewnego wieczoru gdy Ania ogladała to zdjecie, które skleiła jej mama do pokoju weszła p.Maria

-Córciu chciałabym z tobą porozmawiać czy poświęcisz mi chwilkę?- zapytała p.Maria.

-Tak mamo oczywiście, ale chciałam ci jeszcze podziękować za to,że schowałaś to zdjęcie z Łukaszem gdyby nie ono a raczej ty nie miałabym po nim żadnej pamiatki.Dziękuje!

-To dobrze że tak myślisz córeczko  za tydzień sa twoje 16 urodziny  chciałabym ci urządzić jakieś małe przyjecie co ty na to?- wyskoczyła z propozycją p.Maria

-Nie mamo ja nie chcę. Ja nie mogłabym świętowac bez Łukasza rozumiesz?

-Ale Ania przeciez musisz kiedyś o tym zapomniec nie możesz tak do końca życia nic nie robić. Musisz wziąść się w garść. A Łukasz napewno się bedzie cieszył, że jesteś szczęśliwa. Córciu jesteś taka samotna od tamtej tragedi nie uważasz, że powinnaś wyjść dgzies na miasto zkoleżankami, albo znaleść sobie chłopaka?-ciądneła nadal p.Maria

-Mamo nie, nie chce zadnego przyjęcia, a przyjaciółkę mam Gabrysię naprawdę ją lubią i wolę ją niż 10 innych koleżanek. Ale mamo! ty żartowałaś z tym chłopakiem co nie?

-Anna ty nie możesz przez całe życie zamartwiać się że to była twoja wina i nie zakochać się po raz drugi. Jak ty w przyszłości wyjdziesz za mąż? Muisz miec kandydatów.

-Mamo nie! Zrozum mnie narazie nie chcę mieć żadnego chłopaka!-Ania powiedziała ,,narazie" ale w głębi serca pomyślała ,,nigdy".

-Dobrze córeczko, dobrze ale pamietaj, że do mnie możesz sie zwrócić w każdej sprawie.

-Wiem mamo wiem. I przepraszam że nie chcę tego przyjęcia, ale ale jeszcze nie jestem gotowa na imprezy.

Następnego dna gdy Ania wychodziła ze szkoły zobaczyła że czeka na parkingu ojciec Łukasza. Podeszła więc i zapytała;

-Przepraszam pan na kogos czeka prawda?

-O tak na ciebie nie zauważyłem kiedy wyszłaś.Chciałem ci powiedzieć że nosiłem tą gorycz do ciebie przez cały rok od smierci Łukasza ale już dłużej nie mogę i muszę ci powiedzieć parę słów gorzkich słów o tobie. A więc myśle że to przez ciebie zginął mój syn i nienawidzę cię do końca mojego rzycia będziesz osobą mi tak obojetną jak nikt inny.  Jesteś bez serca rozpieszczona gówniara co myslałaś że jak bedziesz chodzić z Łukaszem to wyciągniesz od nas jakiegoś grosza po spadku p odziadku?Tak w więc się myliłaś. Żegnaj...

-Ale jakim spadku o czym pan mówi?...-Za nim Ania zdążyła cokolwiek powiedzieć  p.Kochanowski odjechał z piskiem opon. Anna czuła się podle nie chciała wrócic do domu ponieważ nie chciała, aby jej matka sie o tej rozmowie dowiedziała. Ania z łzami w oczach pobiegła więc  do swojej przyjaciółki Gabrysi.

-O siema Anka co tam?-przywitała ją Gabi

-Chciałam z toba porozmawiać mogę wejść?

-Owszem właź  starszych nie ma więc spoko hate mamy dla siebie?

-Ja już dłużej tak nie mogę rozumiesz nie mogę spotkałam dziś przed szkołą  ojca Łukasza on dalej ma do mnie żal po tym co się stało-mówiła przez łzy Ania.

-Proszę weż chusteczkę-przerwała jej Gabi.

-Oni wszyscy ta cała  rodzina Łukasza mnie nie nawidzi do tej pory powiedział mi tylko o tym jego ojciec ale to się czuje. A pozatym nie daję sobie już rady. Nie mogę żyć bez Łukasza nawet zgorszyłam sie z Matmy bo nie umie mi jej nikt tak dobrze wytłumaczyć jak on a wogóle zgorszyłam się ze wszystkiego. Ominął już rok od śmierci Łukasza a ja nadal nie mogę przestać o nim mysleć. Ja go kocham rozumiesz?

-Rozumiem. No toś się wkopała. Ania dasz radę spoko ja w ciebie wieżę jesteś moja najlepszą przyjaciółka i jedyną nikogo tak nie lubiłam jak ciebie i nikogo tak dobrze nie znałam jak ciebie.Masz silny harakter dasz rade tylko potrzebujesz czsu. Dziewczyno weź sie w garść a bedzie dobrze uwież mi.

Ania wyciągneła jeszcze jedną chusteczkę i popatrzyła w głąb pięknych piwnych oczu swojej przyjaciółki widziała w nich wiarę nadzieję, ale po chwili sie ockneła:

-Dzięki Gaba wielkie dzięki, ale musze już lecieć. Śpiesze się.

-Ale Anka dopiero przyszłaś nie napijesz się czegoś?-zaproponowała Gabrysia.

-Nie dzięki-powiedziała Ania pędem przechodząc przez hurtkę.

-Pa-powiedziała już do siebie Gabi.

Ania kupiła po drodze czerwoną rózę taką samą jaką przyniusł jej przed smiercią Łukasz pobiegła na cmentarz do grobu Łukasza i połozyła ją na pomniku. I z głosem drżącym i oczami pełnymi łez powiedziała;

-Już niedługo kochanie już nie długo...<3

Przyszła do domu w dzwiach wyglądała na nią mama:

-Anno gdzie ty tak długo byłaś martwiłam się!-powiedziała letko uniesionym głosem.

Lecz odpowiedzi nie usłyszała. Ania weszła do pokoju zamkneła drzwi na klucz wzieła żyletkę i poszła na balkon. Zmartwiona p.Maria nie wiedząc co znowu zamartwia jej córkę chociaż pewnie wiedziała o co chodzi jak nie o Łukasza chciała wejść do pokoju lecz drzwi były zamknięte i nikt nie odpowiadał na pytania p.Mari. Teraz już naprawdę zamartwiona p.Maria pobiegła po sasiada aby (wywalił) drzwi. Gdy się juz to stało p.Maria weszła do pokoju i zauważyła otwarty balkon wiec tam zajzała zobaczyła leżącą w krwi swoją córkę. Wzieła szybko telefon i zadzwoniła na pogotowie, lecz było już za późno Ania już zmarła. a p.Maria uklekneła nad nią i z żalem zaplakała ;(

Jaka piękna musi być miłość ;(

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy